Praktyczny test nowej odsłony RTK PowerGPS

rtk-southWczoraj, tj. w środę (22.04), odbył się kolejny test terenowy. Tym razem sprawdzony został zestaw South S82-T i tablet S520, wypożyczony nam przez firmę Geomatix z Katowic (dziękujemy). Sprawdzony w nie byle jakich warunkach, bowiem 15ha teren – 3 godzinny pomiar i testy stabilności aplikacji.

Ponieważ z tego testu nie ma za wiele materiałów filmowych – wpis na bloga jest szybciej (w kolejce mamy jeszcze parę zaległych innych nagrań, aktualnie przetwarzanych).

Zestaw RTK

Zestaw RTK prezentował się następująco – z jednej strony odbiornik:

s2

Z drugiej natomiast uchwyt i tablet S520 oparty o system Android, na specjalnym uchwycie:

z1

Uchwyt zawierał również kompas, w sumie dobra sprawa, bo tablet niespecjalnie miał chęć wykazywać prawidłowe wartości wskazań kompasu (a przynajmniej kalibracja była na tyle kłopotliwa i dająca nieciekawe efekty, więc ew. tyczenie punktu kontrolnego robiłem w oparciu o kierunek północy).

Jednak jak się okazuje, tablet, który nawet ma ekran 7″ jest dużo wygodniejszy, niż 4-calowy telefon. Co prawda do kieszeni nie schowamy, ale za to mamy wolną rękę i przemieszczanie się idzie sprawniej. Porządny, metalowy uchwyt gwarantuje solidne mocowanie do tyczki.

Cel pomiaru

Celem pomiaru było wykonanie szeregu uśrednionych odczytów pozycji XYH w polu testowym (teren budowy, 15ha), w czasie dłuższym niż standardowe testy (tym razem 3h). Podobny test realizowaliśmy w przypadku Kolidy – co innego krótki pomiar, a co innego dłuższy, gdzie można zaobserwować, jak zachowa się aplikacja. Kolida K9-T przeszła taki test poprawnie, pytanie czy South przejdzie?

Zanim jednak odpowiem na pytanie, popatrzmy na to, w jaki sposób przygotowałem się do pomiaru:

Odzież, ważna sprawa

Podczas poprzednich testów terenowych, miałem nieprzyjemność złapać kleszcza (na szczęście jeszcze nie zdążył się wtedy przyczepić) i przy okazji uszkodzić sobie wcześniejszą, testową odzież i buty. Pomimo, iż pomiar nie obejmował strasznie zalesionych terenów (ledwie trawy), to jednak te żarłoki czają się wszędzie. Tak więc wiedziałem, że trzeba coś wymyślić, bo spraye na kleszcze nie zawsze spełniają swoje zadanie. Zawitałem do pewnego sklepu z mat. budowlanymi (nie będę robił ekstra reklamy, duży market na C, Zielona Góra, koło niespecjalnie dobrze zmodernizowanego ronda PCK 🙂 ) i zakupiłem niezbędnik geodety:

v1Czyli odblaskowy (i co ważniejsze – jaskrawy) strój (z kieszeniami, np. na zapasową baterię do RTK lub na telefon), wygodne gumiaki. Dla pewności trochę zabezpieczyłem je taśmą, aby żaden niechciany gość się nie zalogował w butach 🙂  W stroju było trochę za ciepło, ale na szczęście dziś było nie aż tak słonecznie, a test był wykonywany po południu.

Czy wyżej wymieniona odzież sprawdziła się? W sumie mogę powiedzieć że tak, bo o ile, na jaskrawej odzieży oraz butach nie dostrzegłem żadnych przedstawicieli pajęczaków, o tyle po 5-10 minutach pomiarów pikiet w niezbyt wysokiej trawie, tyczkę zaatakowała familia kleszczy, mająca chęć na wykonanie pomiaru RTK:

Dość szybko je dostrzegłem, bo tyczka była obklejona taśmą malarską – myślę, że dobry patent – jaskrawa, więc widać te małe przeszkadzajki. Choć zdecydowanie niefotogeniczny. Ale coś za coś…po strąceniu kleszczy kontynuowałem pomiar i później już nie było chętnych krwiopijców do przebywania na tyczce 🙂

Pomiar

Przygotowując się do pomiaru zawczasu, postanowiłem przygotować warstwę z zakresami (w postaci poligonów) oraz zaimportowałem pobliskie punkty kontrolne. W odróżnieniu od wielogodzinnej sesji z Kolidą, tym razem nie generowałem siatki do tyczenia (zbyt nieregularny teren) i realizowałem pomiary w wybranych przez siebie miejscach. Do celów pomiarowych korzystałem głównie z trybu mapy, ponieważ wygodniej pozwalała sprawdzić, gdzie jeszcze trzeba pojawić się z tyczką.

Na starcie oczywiście wykonałem testowy pomiar kontrolny – było dobrze, inicjalizacja OK (zmieściłem się w granicach dopuszczalnych, czyli poniżej 10cm), więc można było iść na teren i realizować pomiar. Inicjalizacja była krótka – korzystałem z metody pobierania poprawek przez odbiornik. Jest to wygodniejsze z tego względu, iż do RTK zazwyczaj mamy dwie baterie (jedną w odbiorniku i jedną w zapasie). Do kontrolera zaś baterii dodatkowej nie ma, więc działający moduł komunikacji GSM w tablecie zapewne bardziej intensywnie korzystałby z baterii i mielibyśmy mniej czasu na pomiary.
Zdecydowałem, że warto by było podkręcić trochę jasność w tablecie, więc dodatkowe pożeraczy energii nie były mile widziane.

Pomiar RTK – czyli tu byłem…i mierzyłem

No i sam pomiar – z RTK PowerGPS to naprawdę prosta sprawa. Stawiamy tyczkę, czekamy chwilę i klikamy przycisk „zmierz punkt”, mija 5 epok, mamy uśredniony i zapisany punkt – idziemy dalej. Żadnej filozofii, natomiast aplikacja bardzo wydajnie obsługiwała pomiar, czyli:

  • wykazane na mapie punkty, a raczej ich widok – można było łatwo przesuwać (trzymam tyczkę jedną ręką i drugą mogę przybliżać, bez obawy że np. sprzęt wypadnie – jak to miało miejsce z telefonem – uchwyt do tabletu jednak robi swoje) kontrolując obecność w zadanym zakresie
  • korzystała z kierunku wykazywanego przez GPS, więc w trakcie przejścia już było wiadomo na mapie w jakim kierunku idziemy
  • parametry pomiaru (DOP i dokładność, a także tryb) były widoczne, więc od razu mogłem mieć na to oko (ew. szybko przełączać się do monitora satelitów aby sprawdzić układ geometryczny), ale ważniejsze:
  • sygnalizacja wizualna pomiaru (ślad punktów) – umożliwiał nadzorowanie nadchodzących próbek GPS z odbiornika – widać było, kiedy pozycja się stabilizowała, ślad zaznaczał wyraźny kierunek – dobra rzecz
  • sygnalizacja dźwiękowa pozwalała ocenić od razu status pomiaru (np. skok z Fixed na Float, lub na DGPS) – była chwila, że poprawki przestały być dostarczane (możliwe, że to przez dostęp demo do VRSNET – tym razem nie korzystałem z ASG, a może jakieś zakłócenia?), ale po paru minutach wróciło do normy i pomiar można było kontynuować. Jednak sygnalizacja – bardzo ważna sprawa, bo wiadomo, że np. jeśli skacze nam pomiar z Fixed na niższy – warto poczekać na dokładniejszy namiar. I tutaj dźwięk jest nieoceniony.

W pewnym momencie (po ponad 2h pracy, 270 pktów) tablet poinformował mnie, że ma już 15% energii (miał ok. 80% jak zaczynałem) – więc zdałem sobie sprawę, iż mogę nie skończyć zakładanego pomiaru. Ale później zdałem sobie sprawę – hej… masz Core LTE w kieszeni i wgrany czysty projekt – dokończysz robotę tak czy inaczej. W końcu…PowerGPS na telefonie to już kontroler do RTK, więc jest luz 🙂

Wtedy pomyślałem – wyślij dane na serwer, zrób szybki eksport w razie czego. No więc zrobiłem – przejście do menu, klik na Wyślij projekt, poczekałem paręnaście sekund – pomiar został wysłany. Później szybki eksport do TXT i DXF – tu wysyłka była prawie natychmiastowa. Wtedy napięcie już opadło, bo skoro dane są na serwerze – nawet gdyby tablet odmówił posłuszeństwa to wciąż będę mógł zgrać dane z RTK24. Doskonale.

dysk

Końcówka, czyli jazda na jednej baterii

Od tego momentu udało mi się jeszcze zrobić 30 pikiet + końcowy pomiar kontrolny na dwóch punktach i mogłem kończyć sesję. Końcowy pomiar kontrolny wypadł również dobrze (uff, gdyby nie to trzeba by było powtórzyć pomiar…). Jeszcze końcowy eksport sieciowy i decyzja o wygenerowaniu raportu RTK na tablecie (a czemu nie – skoro jest taka możliwość – to takie mobilne RaportyGPS).

tablet-rap

Przed chwilą kliknąłem generowanie Raportu, jest sporo punktów, trochę poczekamy, aby za chwilę….

 

RaportyGPS na Androidzie

…obejrzeć Raport z RTK, wprost z Androida (dzięki aplikacji HTML Reader). Spostrzegawcze osoby zauważą bardzo niski stan baterii – ale jednak udało się na jednym ładowaniu zrobić kilkaset pktów – to dobry znak.

Akurat padała bateria w RTK, więc myślę, że i tak było całkiem nieźle – 3h na jednej baterii, 300 pikiet – dobry wynik jak na geodetę „niepraktykującego” na codzień w terenie. Byłem zadowolony. Co prawda miałem w kieszeni zapasową baterię do RTK, ale jak widać, nie musiałem z niej korzystać.

Po powrocie szybko pobrałem plik PGPS z serwisu RTK24.net i sprawdziłem dane – zostały poprawnie zaczytane, tak więc kompatybilność zapewniona:

mapka-pc

No to pomyślałem – a może podkład z Geoportalu? Jeden klik i mamy: podklad-geo

Reasumując…

Widzę więc, że czas poświęcony na dopracowywanie aplikacji nie poszedł na marne – mając PowerGPS-a, pomiary można robić naprawdę wygodnie i szybko. Co ważne – aplikacja pracowała stabilnie, nie było zawieszeń, czy „wysypań”, więc jak widać – to już jest produkcyjna, gotowa do komercyjnego wykorzystania, wersja.

To akurat mnie cieszy, pomimo, iż temat Androida jest szeroki i są urządzenia, które niekoniecznie mogą być kompatybilne z aplikacją. Ale to nie dotyczy tabletu South – S520 z RTK S82-T sprawdził się w terenie, więc myślę, że użytkownicy tego zestawu również powinni być zadowoleni. Ja ze swojej strony mogę dodać, iż chyba przesunę przycisk mierzenia punktu na dół w trybie mapy – taka mała poprawka kosmetyczna, ale po kilkuset punktach widać, że taki detal możnaby zmienić. Natomiast przycisk „Szukaj”, w nowej odsłonie (kontrastowy) w świetle Słońca był trochę lepiej widoczny niż inne przyciski, więc myślę, że w kolejnej aktualizacji dobrze by było udostępnić nową „skórkę” oferującą lepszą jakość pracy na słońcu.

 

 

 

One response on “Praktyczny test nowej odsłony RTK PowerGPS

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Current ye@r *